niedziela, 16 kwietnia 2017

zakochałem się..


w posiadaniu.
posiadaniu wszystkiego - tak można to ładnie nazwać.

nauczyłem siebie samego kochać mieć.
i nie, to nie jest zdrowe.
to jest cholernie zatruwające i paskudne uczucie.
chęć posiadania nowego gadżetu, nowego 'ciuszka' czy nowej 'duszy' do opętania.
naprawdę to polubiłem.

to uczucie, że masz coś nowego jest cudowne.
wyobraź sobie, że właśnie dostajesz mega zajebisty NOWY smartphone.
jak z Twoimi uczuciami?
też czujesz, że możesz wszystko, że świat stoi otworem, że ludzie Cię polubią?
nie? nie masz tak?
cholera, czyli jednak jesteś zdrowy na umyśle.

chęć, wręcz nieodparta chęć, żeby coś mieć jest straszna.
ciągle pojawia się coś nowego.
ciągle pojawia się ktoś nowy.
chcesz tego coraz mocniej i nienawidzisz faktu, że ktoś mógłby mieć to przed Tobą lub poza Tobą.
zaczynasz kupować, zaczynasz zbierać, zaczynasz udawać.
tylko po to, żeby mieć, żeby być w końcu kimś.

często mówi się / pisze się, że "posiadanie" czegoś w taki niezdrowy dla siebie sposób jest pewnego rodzaju ucieczkę od prawdziwych problemów lub ich tuszowaniem,
podobno jest to coś, co pozwala poczuć, że mamy nad czymś kontrolę - bądź nad kimś.
powszechnie też wiadomo, że zdecydowana większość z nas lubi mieć kontrolę, 
więc to by wyjaśniło to zjawisko w pełni.

nie umiemy być sami ze sobą.
nie szanujemy się tak, jak powinniśmy.
nie szanujemy innych.
nie doceniamy w sumie niczego co mamy.
kochamy rządzić, mieć Moc i Władzę.
uwielbiamy, kiedy wszystko idzie zgodnie z NASZYM planem.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz